Artykuły

Ideologia LGBT i jej postulaty

Ostatnie słowa prezydenta Andrzeja Dudy dotyczące środowiska LGBT wywołały szeroką dyskusję. Korzystając z okazji chciałbym spróbować odpowiedzieć na dwa pytania : czy LGBT jest ideologia? A jeśli jest to jakie ma cele? 

Wspomniana wcześniej burza rozpoczęła się po słowach prezydenta Andrzeja Dudy, który powiedział, że

“Próbuje się nam wmówić, że [LGBT] to ludzie, a to jest po prostu ideologia.”

Słowa padły w odniesieniu do sytuacji w której dziennikarka Katarzyna Kolenda-Zaleska wyprosiła posła Jacka Żalka, za podobną wypowiedź. Słowa te wywołały szeroką dyskusję na temat tego, czy LGBT “są ludźmi czy ideologia”. Środowiska lewicowo-liberalne próbowały zepchnąć tę dyskusję na fałszywe tory twierdząc, że prezydent m.in. zabiera osobom LGBT prawo do bycia ludźmi. Warto nadmienić, że podobny przekaz można znaleźć na facebookowym wpisie na stronie “Młodzi Libertarianie”, którego autorzy stwierdzili, że prezydent “zdehumanizował” osoby LGBT. To chyba jeden z tych przypadków, w którym termin “wolność” wszedł libertarianom “za mocno”, że aż wyszedł z lewej strony.

https://www.facebook.com/MlodziLibertarianie/photos/a.110553263936104/145136153811148/

Definicja ideologii

Pomińmy rozważania na temat tego, czy LGBT są ludźmi, a skupmy się na tej drugiej kwestii dotyczącej ideologii LGBT. Aby móc to określić należy zapoznać się z definicją ideologii. Definicja ta według Encyklopedii PWN brzmi :

“[jest to] pojęcie występujące w filozofii i naukach społecznych oraz politycznych, które określa zbiory poglądów służących do całościowego interpretowania i przekształcania świata”

Warto rozwinąć także skrótowiec LGBT, który oznacza homoseksualistów, lesbijki, biseksualistów, transgenderystów.

Z definicji dowiedzieliśmy się, że istotne są “określone zbiory poglądów”. Czy środowiska określające się jako LGBT mają takie poglądy? Z pewnością każdy z nas niewiele myśląc powie, że podstawowym poglądem w tym środowisku jest twierdzenie, że osoby LGBT są nietolerowane przez społeczeństwo. Mamy więc pierwszy wspólny pogląd tego środowiska, ale czy są inne? Oczywiście, że są! Wystarczy zajrzeć do sprawozdania z I Ogólnopolskiego Spotkania Organizacji LGBTQ z 2008 r. na stronie queer.pl (archive.org). Już same stwierdzenia w artykule, że “(…) Spotkanie Organizacji LGBTQ było wydarzeniem bez precedensu w historii polskich ruchów działających na rzecz praw mniejszości seksualnych oraz przeciwdziałania dyskryminacji i homofobii.” oraz “Po raz pierwszy w Polsce, przedstawiciele 18 organizacji z całego kraju przyjęli za wspólny szereg postulatów (…)” powinny być wystarczającym dowodem na to, że istnieją wspólne poglądy osób i organizacji określających się jako reprezentanci osób LGBT.  Czytając dalszą część sprawozdania poznamy “wspólny szereg postulatów” przyjętych przez wspomniane organizacje.

Są to :

– wprowadzenie do systemu edukacji wycofanego podręcznika Rady Europy “Kompas”;
– wprowadzenie do szkół obowiązkowego przedmiotu o nazwie “Edukacja seksualna”, o programie nauczania dostosowanym do wieku uczniów;
– uwzględnianie przez podręczniki szkolne i programy nauczania aktualnej wiedzy na temat rozwoju człowieka i jego tożsamości;
– zmiany paragrafów 256 i 257 Kodeksu Karnego, ich rozszerzenie w taki sposób, aby obejmowały ochronę przed dyskryminacją z uwagi na orientację psychoseksualną;
– wprowadzenie do prawa instytucji związków partnerskich, możliwych do zawarcia przez osoby tej samej bądź odmiennej płci;
– rozwiązanie kwestii prawnych związanych z dziećmi wychowywanymi przez pary homoseksualne;
– przywrócenie prawa do całkowitej refundacji kosztów leczenia osób transseksualnych, obejmującej zarówno koszty operacji, jak i kuracji przed i pooperacyjnej

Jak widać jest o co walczyć!

W tym miejscu warto zwrócić również uwagę na to, że sam sposób funkcjonowania tych grup, ich cele i priorytety świadczą także o tym, że poglądy “służą do całościowego interpretowania i przekształcania świata”. Jeśli ktoś ma jakieś wątpliwości to powinien porozmawiać z osobą, która sama siebie określa jako osoba LGBT i spróbować wybadać pryzmat, przez który patrzy na świat.

LGBT jest ideologią

Sam fakt istnienia postulatów określonych przez organizacje, które roszczą sobie prawo do reprezentacji wszystkich osób oznaczanych skrótowcem LGBT w zupełności wystarczą, by jednoznacznie stwierdzić, że LGBT jest ideologią. Organizacje te mają jednakowy “zbiór poglądów” określony chociażby we wspomnianym dokumencie. Czy jednak wszystkie osoby, które są o odmiennej orientacji czy płciowości utożsamiają się ze wspomnianymi postulatami? Oczywiście, że nie! Dlatego niezwykle krzywdzącym i nielogicznym jest używanie wyrażenia “ludzie LGBT”, ponieważ sugeruje ono, że wszystkie osoby o odmiennej orientacji czy płciowości popierają postulaty wspomnianych organizacji.

Celem podsumowania powrócę do oczywistej oczywistości – istnieją osoby o odmiennej orientacji i płciowości, które popierają postulaty środowisk określających się jako LGBT oraz takie, które ich nie popierają lub są do nich nastawione wrogo i nie chcą być określane środowiskami LGBT. Użycie skrótowca LGBT w odniesieniu do wszystkich osób jest więc świadomą bądź nie manipulacją. Dokładnie taki jest sens wypowiedzi Jacka Żalka i Andrzeja Dudy, a twierdzenie, że prezydent “zdehumanizował, według szacunków, 2 miliony obywateli swojego kraju” jest albo próbą odwrócenia kota ogonem, cenzurą lub świadczy o zwykłej głupocie.

W tym miejscu warto przytoczyć dalszą część wypowiedzi prezydenta Andrzeja Dudy, którą możemy znaleźć nawet na portalu Tok FM :

“Najlepszym dowodem na to, że jest to ideologia, jest to, że część osób, które mają preferencje homoseksualne, nie utożsamia się z tym ruchem i ideologią. (…) Mają po prostu swoje preferencje i już. Uważają, że to jest ich prywatna sprawa i że preferencje to jest rzecz, z którą się nie należy obnosić. Ja darzę wszystkich ludzi szacunkiem, ale nie pozwolę na to, by ideologizowano dzieci, bo to jest moja odpowiedzialność za Polskę i za polską młodzież” – powiedział prezydent.

Zdjęcia : pixabay.com

Arkadiusz Lutowski

What's your reaction?

Excited
4
Happy
9
In Love
5
Not Sure
1
Silly
11

You may also like

Komentarze

  1. Grupa osób LGBT to lesbijki, geje, biseksualiści i transseksualiści, co oznacza, że nie można być jedną z tych osób i nie być częścią tej grupy. Jest to dość powszechna wiedza i nie jest to trudne do zrozumienia. Propozycje, które pan przedstawia są tak samo absurdalne jak katolik, który mówi, że nie jest katolikiem. Osoby LGBT mają własne poglądy i nie mają żadnych oficjalnych przedstawicieli. Jeżeli ktoś uważa się za takiego to nie znaczy że nim jest. Znowu muszę przytoczyć analogicznie niepoważną sytuację: Głośno mówi się teraz o społeczności czarnoskórej. Każda osoba czarnoskóra nleży do tej grupy, każda osoba czarnoskóra sprzeciwia się dyskryminacji z powodu czarnego koloru skóry (tak jak każda osoba o białej skórze sprzeciwia się dyskryminacji osób na podstawie białego koloru skóry) ale nikt nie jest przedstawicielem tejże grupy, ponieważ nie każda czarnoskóra osoba ma takie same poglądy. Ja sama jestem częścią LGBT i nie hołduję wszystkim postulatom, które pan wymienił. Osoby LGBT chcą równego traktowania w tym państwie, którego nie mają, a próby odłączenia tych osób od grupy do której z samej jej definicji należą jest co najmniej żałosna.

  2. Autor ma podstawowe problemy z wynikaniem w kontekście używanych pojęć. Są ideologie oraz ludzie posiadający idee, mogą nawet być przedstawicielami jakiejś ideologii. To jest oczywiste, że ludzie posiadają swoje ideały, mogą kierować się jakąś ideologią i mają jakiś pomysł na zmienianie rzeczywistości. Co innego jest, gdy się twierdzi, że coś nie jest człowiekiem, tylko właśnie jakimś wymysłem, ideą. Na tym polega dehumanizacja tych ludzi. Jest osoba LGBT, są też organizacje skupiające LGBT kierujące się IDEĄ walki o emancypację ludzi LGBT. Teksty Żalka czy Dudy są celową manipulacją i klasyczną zagrywką dehumanizującą daną grupę społeczną, stosowaną już przy rozmaitych totalitaryzmach. Może są ignorantami, bo stosują skrót myślowy, ale to jest mocno kontrowersyjny i obrzydliwy skrót. Proszę to zrozumieć.

    1. Autor komentarza (ReW) jak i po części Zuzanna odnosi się do mniemanego totalitaryzmu, jaki zalega jeszcze nieprzewietrzone od pradziejów rubieże Polskiej Rzeczypospolitej. Więc może mniej opowieści, a same fakty. Czy w tym układzie, jaki w EU przeforsowały organizacje, fundacje i stowarzyszenia – inaczej LOBBY – LGBTQ+ mamy do czynienia jeszcze z wolnością słowa, myśli, poglądów i wyznania, czy wręcz objawiać się naszym oczom zaczyna jawne zaprzeczenie wolności, czytaj totalitarne narzucenie mniejszościowego postrzegania rzeczywistości? CYTAT: „Ustawodawstwo w Hiszpanii przyznało swobodny dostęp kolektywu LGBTQ+ do szkół, aby mogli oni prowadzić rozmowy promujące praktyki homoseksualne. Mogą też opracowywać programy nauczania w zakresie przedmiotu „gender”. Zachęcają nieletnich uczniów do denuncjowania rodziców jeśli ci popełniają przestępstwa homofobiczne a nawet oferują nieodwracalne leczenie hormonalne i to bez wiedzy rodziców lub przy ich zdecydowanym sprzeciwie. Oczywiście rodzice, opiekunowie lub ośrodki, które sprzeciwiają się takiej działalności kolektywu LGBTQ+ lub krytykują ideologię gender publicznie lub prywatnie mogą podlegać sankcjom i grzywnie w wysokości od 200 do 45 000 euro tak jak to było w przypadku kary nałożonej na Carlosa Martíneza, dyrektora szkoły Jana Pawła II za krytykowanie ideologii gender w okólniku skierowanym do rodziców”.
      Przynajmniej cztery regiony autonomiczne Hiszpanii mają w swym prawie zapis przeciwko LGBT-fobii, który każe ścigać z urzędu osoby lub instytucje oferujące terapię dla zgłaszających się dobrowolnie osób homoseksualnych pragnących zmienić swoje życie. Przepisy te uznają realizację tych kursów za bardzo poważne wykroczenia, a wysokość zasądzanych kar wynosi od 20 000 do 120 000 euro. Chociaż, jak na razie, tylko w czterech regionach zakaz jest wyraźny i podlega sankcjom (Madryt, Walencja, Aragonia, Andaluzja), to inne regiony autonomiczne także są uprawnione do wszczęcia postępowania w ramach swoich kompetencji sanitarnych. Wszystko to oczywiście z troski o zdrowie publiczne, bo uznano, że sesje rozmów z homoseksualistami chętnymi do zmiany swoich praktyk powodują „stany lękowe, depresje i samobójstwa”.
      Hiszpania stanowi wyjątkowe laboratorium hodowli nowego społeczeństwa i to już od najmłodszych lat. Gdy w styczniu tego roku pani minister edukacji Isabel Celaá na konferencji prasowej wydała komunikat: „Nie możemy w żaden sposób myśleć, że dzieci należą do rodziców” na sali konferencyjnej podniósł się szum i niedowierzanie. Rzecz dotyczyła inicjatywy konserwatywnej partii VOX, aby pozostawić rodzicom możliwość odmowy uczestniczenia ich dziecka w edukacji seksualnej (tzw. „pin parental”). Jak doprecyzowała, jednak minister do spraw równości płci Irene Montero: „Dzieci maczystowskich ojców i matek mają takie samo prawo, jak reszta dzieci do edukacji w zakresie wolności, feminizmu i równości”. Poza tym, jak dodała dobitnie: „Dzieci homofobicznych matek i ojców muszą wiedzieć, że mogą kochać, kogo chcą, jak chcą i kiedy chcą ponieważ edukacja w duchu równości jest jednym z filarów demokracji i tego rządu”.
      Wypowiedź – Juan Carlos Corvera, prezes sieci szkół Educatio Servanda.

      To są fakty, a nie insynuacje. Nieustanne odwracanie medialne uwagi i skupienia od tego, co pragną przemieniać środowiska LGBTQ+ w polskim systemie prawnym, rozpoczynając ów proces standardowo od obyczajowości i znamion tradycji ogólnoeuropejskiej, powołując się nawet na rzekome uwarunkowania cywilizacyjne, których od Cesarza Konstantyna nie można jakoś historycznie potwierdzić i zlokalizować dokładnie w tej dziedzinie, a focusowanie jedynie na jarzmie ofiary i uciemiężeniu osób o odmiennej orientacji seksualnej, co jest starym zabiegiem socjotechnicznym, znanym od wieków pod innymi postaciami na większości dworów królewskich, gdzie intryga i spryt warunkowały przejęcie władzy i kontroli. Ponadto odwoływanie się do rzekomo dwumilionowej rzeszy osób o odmiennej orientacji seksualnej w Polsce, jest jedynie odniesieniem do danych statystycznych, odnoszących się do osób popierających postulaty, a nie będących konkretnie odmiennej orientacji seksualnej. Dziś owych dworów nie mamy, ale za to jest system parlamentarny oraz opinia publiczna, którą pragnie się kreować na mandatariusza zwierzchniej władzy w państwie, którym jest jedynie Naród Polski oraz jego wola wyrażana poprzez większość wyborczą i parlamentarną, która w krajach cywilizowanych i demokratycznych jest szanowana i respektowana. A więc gołym okiem widać, że wchodzimy w okres siłowo narzucanych przemian, w którym zdrowy rozsądek określony zostaje szaleństwem, a szaleństwo otrzymuje rangę normalności. Oto również teraz, jak niegdyś, to, co skrajne i mniejszościowe ogłasza się większością, aby swoim punktem postrzegania rzeczywistości przysłonić nawet światło dnia i zanegować to, co z matematycznego i biofizycznego punktu widzenia jest niezaprzeczalne (mowa tu np. o gender). Dziwne, że tak niewielu się temu dziwi. To jawny znak, że kulturowo świat idzie głęboko spać, a wszyscy wiemy, że we śnie dzieją się takie rzeczy, o których świat nawet nie słyszał. A więc – wolność tak, ale jednak czy wszystko mogę bezapelacyjnie, czego tylko zapragnę, w imię tej wolności?

    2. Organizacje skupiające ludzi kierujących się ideą? to właśnie organiazacje ideologiczne w skrócie Ideologie. słowo “Ideologia” wywodzi się od “Idea”

    3. Chyba nie zrozumiałeś o czym jest artykuł. Otóż jest on o postulatach zawartych w dokumencie nad którym pracowały organizacje mniejszości seksualnych. Ja będąc gejem nie zgadzam się z niektorymi postulatami więc dystansuje się i nie chce być utożsamiany z ludźmi którzy latają po ulicach i wieszają tęczowe flagi. Odwracając twoja logikę czy z tego powodu nie jestem gejem?

  3. Autor komentarza (ReW) jak i po części Zuzanna odnosi się do mniemanego totalitaryzmu, jaki zalega jeszcze nieprzewietrzone od pradziejów rubieże Polskiej Rzeczypospolitej. Więc może mniej opowieści, a same fakty. Czy w tym układzie, jaki w EU przeforsowały organizacje, fundacje i stowarzyszenia – inaczej LOBBY – LGBTQ+ mamy do czynienia jeszcze z wolnością słowa, myśli, poglądów i wyznania, czy wręcz objawiać się naszym oczom zaczyna jawne zaprzeczenie wolności, czytaj totalitarne narzucenie mniejszościowego postrzegania rzeczywistości? CYTAT: „Ustawodawstwo w Hiszpanii przyznało swobodny dostęp kolektywu LGBTQ+ do szkół, aby mogli oni prowadzić rozmowy promujące praktyki homoseksualne. Mogą też opracowywać programy nauczania w zakresie przedmiotu „gender”. Zachęcają nieletnich uczniów do denuncjowania rodziców jeśli ci popełniają przestępstwa homofobiczne a nawet oferują nieodwracalne leczenie hormonalne i to bez wiedzy rodziców lub przy ich zdecydowanym sprzeciwie. Oczywiście rodzice, opiekunowie lub ośrodki, które sprzeciwiają się takiej działalności kolektywu LGBTQ+ lub krytykują ideologię gender publicznie lub prywatnie mogą podlegać sankcjom i grzywnie w wysokości od 200 do 45 000 euro tak jak to było w przypadku kary nałożonej na Carlosa Martíneza, dyrektora szkoły Jana Pawła II za krytykowanie ideologii gender w okólniku skierowanym do rodziców”.
    Przynajmniej cztery regiony autonomiczne Hiszpanii mają w swym prawie zapis przeciwko LGBT-fobii, który każe ścigać z urzędu osoby lub instytucje oferujące terapię dla zgłaszających się dobrowolnie osób homoseksualnych pragnących zmienić swoje życie. Przepisy te uznają realizację tych kursów za bardzo poważne wykroczenia, a wysokość zasądzanych kar wynosi od 20 000 do 120 000 euro. Chociaż, jak na razie, tylko w czterech regionach zakaz jest wyraźny i podlega sankcjom (Madryt, Walencja, Aragonia, Andaluzja), to inne regiony autonomiczne także są uprawnione do wszczęcia postępowania w ramach swoich kompetencji sanitarnych. Wszystko to oczywiście z troski o zdrowie publiczne, bo uznano, że sesje rozmów z homoseksualistami chętnymi do zmiany swoich praktyk powodują „stany lękowe, depresje i samobójstwa”.
    Hiszpania stanowi wyjątkowe laboratorium hodowli nowego społeczeństwa i to już od najmłodszych lat. Gdy w styczniu tego roku pani minister edukacji Isabel Celaá na konferencji prasowej wydała komunikat: „Nie możemy w żaden sposób myśleć, że dzieci należą do rodziców” na sali konferencyjnej podniósł się szum i niedowierzanie. Rzecz dotyczyła inicjatywy konserwatywnej partii VOX, aby pozostawić rodzicom możliwość odmowy uczestniczenia ich dziecka w edukacji seksualnej (tzw. „pin parental”). Jak doprecyzowała, jednak minister do spraw równości płci Irene Montero: „Dzieci maczystowskich ojców i matek mają takie samo prawo, jak reszta dzieci do edukacji w zakresie wolności, feminizmu i równości”. Poza tym, jak dodała dobitnie: „Dzieci homofobicznych matek i ojców muszą wiedzieć, że mogą kochać, kogo chcą, jak chcą i kiedy chcą ponieważ edukacja w duchu równości jest jednym z filarów demokracji i tego rządu”.
    Wypowiedź – Juan Carlos Corvera, prezes sieci szkół Educatio Servanda.

    To są fakty, a nie insynuacje. Nieustanne odwracanie medialne uwagi i skupienia od tego, co pragną przemieniać środowiska LGBTQ+ w polskim systemie prawnym, rozpoczynając ów proces standardowo od obyczajowości i znamion tradycji ogólnoeuropejskiej, powołując się nawet na rzekome uwarunkowania cywilizacyjne, których od Cesarza Konstantyna nie można jakoś historycznie potwierdzić i zlokalizować dokładnie w tej dziedzinie, a focusowanie jedynie na jarzmie ofiary i uciemiężeniu osób o odmiennej orientacji seksualnej, co jest starym zabiegiem socjotechnicznym, znanym od wieków pod innymi postaciami na większości dworów królewskich, gdzie intryga i spryt warunkowały przejęcie władzy i kontroli. Ponadto odwoływanie się do rzekomo dwumilionowej rzeszy osób o odmiennej orientacji seksualnej w Polsce, jest jedynie odniesieniem do danych statystycznych, odnoszących się do osób popierających postulaty, a nie będących konkretnie odmiennej orientacji seksualnej. Dziś owych dworów nie mamy, ale za to jest system parlamentarny oraz opinia publiczna, którą pragnie się kreować na mandatariusza zwierzchniej władzy w państwie, którym jest jedynie Naród Polski oraz jego wola wyrażana poprzez większość wyborczą i parlamentarną, która w krajach cywilizowanych i demokratycznych jest szanowana i respektowana. A więc gołym okiem widać, że wchodzimy w okres siłowo narzucanych przemian, w którym zdrowy rozsądek określony zostaje szaleństwem, a szaleństwo otrzymuje rangę normalności. Oto również teraz, jak niegdyś, to, co skrajne i mniejszościowe ogłasza się większością, aby swoim punktem postrzegania rzeczywistości przysłonić nawet światło dnia i zanegować to, co z matematycznego i biofizycznego punktu widzenia jest niezaprzeczalne (mowa tu np. o gender). Dziwne, że tak niewielu się temu dziwi. To jawny znak, że kulturowo świat idzie głęboko spać, a wszyscy wiemy, że we śnie dzieją się takie rzeczy, o których świat nawet nie słyszał. A więc – wolność tak, ale jednak czy wszystko mogę bezapelacyjnie, czego tylko zapragnę, w imię tej wolności?

  4. Oczywiście, że użyli skrótu myślowego.. Skrot LGBT+ to już niejako nazwa własna tego ruchu ideologicznego, z którym nawet nie każda “osoba L”, “odoba G”, “osoba B”, “osobaT”, czy “osoba+” się zgadza… Wogóle jak to brzmi 😀 Czy to przypadkiem nie jest dehumanizacja? 😉 Teraz krążą takie teksty w stylu: ” jestem literą gie”, “jestem literą el” 😀 A biedne dzieciaki myślą, że ktoś się o nich troszczy…

  5. Natomiast co do porównania do osób czarnoskórych – najlepiej nie wypowiadać się za “każdego” 😉 Słyszałam wiele wypowiedzi takich osób, że nie życzą sobie być wykorzystywane do przepychanek o systemowym rasizmie. Nie spotkali się osobiście z takim problemem, ale “obrońcy” sugerują ze czuć się gorsi.

  6. wasze dzieci będą takie jak my. “Wasze dzieci będą takie jak my.” – Quelle: Travestie für Deutschland

Leave a reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

More in:Artykuły