ArtykułyGłówna

Wywiad z nietęczową osobą LGBT

Nazywasz się osobą transseksualną. Co to dokładnie oznacza?

Oznacza to ni mniej, ni więcej, że postrzegam siebie jako kobietę. Coś poszło nie tak na etapie rozwoju płodu, inaczej ukształtowała się chemia mózgu i hormonów i mam co mam. Nie wchodząc w terminy, które zostały omówione już na wielu innych źródłach, najprościej jak się da – jestem jak kobieta uwięziona w męskim ciele. Nie wynika to z żadnej traumy, niezdrowej sytuacji rodzinnej, jakiegoś wychowania, czy czynników kulturowych. Nie ma też podłoża erotycznego (w przeciwieństwie do tego, co podpowiada panujące skojarzenie z ogólnym określeniem trans). Niestety pod tym słowem “trans” (którego używa się skrótowo, żeby nie musieć doprecyzować kim się jest) ludzie kojarzą zarówno fetyszystę, który rozsyła fotki w rajstopach żony i wystawia mało przystojne ogłoszenia w sieci, miłośnika niewinnego crossdressingu, czyli po prostu przebieranek dla samej zabawy itp. itd. Wszystkie te osoby lądują pod parasol literki t, robiąc dość spore zamieszanie wśród ludzi, którzy kompletnie nie wiedzą jak rozumieć wszystkie te określenia. Podsumowując, osoby transgender/transseksual postrzegają swoja przynależność i tożsamość w zgodności z płcią przeciwną niż ich biologiczna. I tylko w imieniu takich osób chcę się wypowiadać, przysłaniając płaszczykiem milczenia tych, którzy szukają różnego rodzaju chwilowych doznań. Staram się budować pozytywny PR takiej osoby.

Część aktywistów LGBT próbuje powiązać osoby trans z innymi mniejszościami seksualnymi. Dlaczego?

Możemy jedynie snuć domysły. Nikt nie przyzna się wprost, ale po zachowaniu aktywistów nie sposób o wrażenie, że nie chodzi im o żadną społeczność. Według mnie to próba totalnej zmiany obyczaju, a taka zmiana wymaga ofiary. Czy osoby homoseksualne są prześladowane? Codziennie mijam je w moim mieście i nie spotkałam się z żadną agresją w ich kierunku, tak naprawdę jesteśmy przyzwyczajeni do ich obecności i nie interesuje nas kto z kim chce żyć. Natomiast facet w sukience zawsze będzie budził emocje. Niekoniecznie wrogie, ale tak naprawdę nie wiadomo jak zareagować, nie wiadomo co powiedzieć dziecku, gdy zapyta czemu ten pan wygląda jak pani. Cieszy mnie, że po lekturze mojego bloga dużo osób heteronormatywnych przyznało, że zaczyna lepiej patrzeć na takie osoby, ale wciąż obrazki z parad miłości budzą więcej strachu niż pozytywnego PR. Więc aktywiści potrzebują osób, na których podstawie można wykazać, że prześladowanie trwa. Co ciekawe sojusz LGBT nie jest oparty na żadnym wspólnym mianowniku. Nie ma postulatu, który byłby spójny, lesbijki raczej nie uważają trans za równe sobie kobiety, geje częściej mają ubaw gdy już widzą taką osobę. Nie jedna z nas doświadczyła tego w klubach LGBT. Co więcej, określenia takie jak homoseksualiści czy biseksualisci mówią o orientacji seksualnej, nie tożsamości płciowej, jak jest w przypadku trans. Nie chodzi nam o to kim jesteśmy zainteresowani, tylko kim chcemy być postrzegani. To bardzo trudne do obrony i przedstawienia w korzystnym świetle. To nie tylko udowadnianie kim jesteśmy w środku, ale też walka z oddzieleniem słowa trans od skojarzeń erotycznych, bardzo obecnych w przemyśle erotycznym. Nie ma dnia żeby ktoś nie liczył na łatwy stosunek ze mną i nie wysyłał mi dwuznacznych propozycji, dziwiąc się później, że trans odmawia i jest oburzona. Pytają mnie później “jak to, przecież jesteś trans”. Jestem, ale oznacza to, że chcę być postrzegana jako ona, chcę tak żyć i przekreślić wcześniejsze życie, a nie to, że jestem łatwą okazją skupioną na łóżkowych przygodach. Niestety również wielu fetyszystów określa się mianem trans i psują opinię takim jak ja. Wracając do sedna – potrzebują męczennika, potrzebują trans.

Jak wygląda codzienność osoby transseksualnej? Mam na myśli szkołę, pracę, rodzinę.

Nie ma złotej zasady. Każda i każdy z nas jest trochę inny. Na pewno częścią wspólną jest dysforia, więc wstręt do własnego ciała i poczucie jego niezgodności/niekompatybilności. Ma ona różne natężenie, czasami jest znośna, a czasami trudno spojrzeć w lustro. Każdy z tym problemem musi opracować własny sposób na radzenie sobie z tym. Bardzo dużo osób świetnie sobie radzi. Ja sama niweluję nieco napięcie organizując sobie dni, które spędzam w kobiecej roli, ale to jedynie półśrodek, który choć trochę daje możliwość bycia sobą. Za każdym razem nawet mnie dziwi naturalność kobiecej ekspresji, która włącza się automatycznie. Każdego dnia świadomość męskiej roli i wewnętrzna dyscyplina hamuje kobiece zachowanie, co stało się już elementem podświadomości i nie muszę kontrolować tych odruchów, ale jest mocno obciążające. Koniec końców należy pamiętać, że to nie jest schizofrenia i konflikt dwóch osób w jednym umyśle. Ja to to ja, należy dążyć do tego żeby zsynchronizować w sobie cechy męskie i żeńskie. Jestem nią, nawet gdy z mojego wyboru nadal wyglądam jak on i ubieram męskie stroje. Nie znam osoby transgender i nie słyszałam o takiej, która nie próbowałaby zaprzeczyć temu problemowi i żyć w zgodzie z biologiczną płcią. Ale wypierany problem wraca, a wtedy jest dużo trudniejszy do opanowania. Najgorzej gdy ktoś wymięka w sytuacji, gdzie tkwi już w małżeństwie czy rodzicielstwie. Dlatego ja powiedziałam żonie długo przed ślubem, dokładnie wiedziała z kim się wiąże i pokochała mnie w całości. Głównie dla niej podjęłam decyzję o pozostaniu nim, poświęciłam cześć siebie z miłości do najbliższych i miałam wystarczająco dużo czasu żeby nauczyć się męskiej roli. Codziennie jednak zazdroszczę trochę biologicznym kobietom, że są nimi, ale nie jest to już takie dotkliwe. Moje myślenie jest bardziej kobiece niż męskie, często w ciągu dnia zwracam uwagę na damskie rzeczy. Radość w oczach żony i dzieci rekompensuje wysiłek. Trochę jak batwomen. Muszę jednak przyznać, że doskonale rozumiem tych, którzy decydują się na korektę płci i jeśli odbywa się ona w zgodzie z własnymi przekonaniami i nie uderza w zobowiązania rodzinne, jestem ostatnią osobą, która będzie krytykowała taką decyzję.

Jaki problem określiłabyś jako najbardziej dotkliwy w życiu Twoim i/lub osób transseksualnych?

Dysforia. Nie tylko świadomość, że biologia zrobiła błąd, ale ogromna chęć zmiany tego stanu. Oddałabym wiele za życie jak inne kobiety, ale dokonałam takiego, a nie innego wyboru. Dałam słowo żonie, że będę jej mężem dopóki śmierć nas nie rozłączy i moje slowo ma moc. To nie tak, że narzekam na swój los. Mam za sobą etap buntu na tym punkcie. Ale pragnień nie uśpisz.

Czy są osoby w Twoim otoczeniu, które Cię rozumieją i wspierają?

Do 18-ego roku nie miałam nikogo i zero możliwości na “kobiecy dzień”. Jestem więc dość twarda w byciu nim. Kosztowało to wiele dni, gdzie nie nadawałam się do życia, stan bliski depresji. Pamiętam radość z pierwszych relacji online, bo zyskałam pewność, że takich jak ja jest więcej. Pierwszymi osobami, które się dowiedziały byli najbliżsi przyjaciele i dziewczyny, z którymi budowałam głębsze relacje. Dziś grono poinformowanych jest większe. Dużo nauczyłam się od koleżanek. Pozuję jako modelka amatorka w ramach hobby, więc wiedzą także studia foto, z którymi robiliśmy projekty. Salon kosmetyczny gdzie dbam o siebie itp. Ale wciąż jest to temat tabu. Muszę być ostrożna, bo mogłoby to zagrozić mojej rodzinie, a nie chcę narażać ich na nieprzyjemności. Mogłoby to też odbić się na mojej karierze czy relacji z klientami. Mam dość duże grono zaufanych osób. Myślę, że to tak samo istotne jak dla osób nietransseksualnach, wszyscy potrzebują wsparcia i bliskości. Dziś patrzę na to z dużo większym luzem, ale wciąż ostrożnie. Akceptuję to jaka jestem i mam spokój sumienia odnośnie mojego wyboru pozostania nim dla bliskich. Oczywiście nie manifestuję przesadnie mojej kobiecości. Wiem, że gdy idę do pracy wszyscy oczekują męskiego wyglądu, gdy reprezentuję się jako ojciec, mam wyglądać jak ojciec itp. I nie mam o to pretensji, należy respektować ogólnie przyjęte zasady. Czy to coś złego, że zmagam się z czym się zmagam, czy że czasem wyjdę w sukience? Nie wydaje mi się i zauważyłam, że reszta społeczeństwa też raczej nie zwraca tak mocno na to uwagi. Oczywiście można trafić na grupkę kiboli i nie wyjść cało z takiego spotkania. Mnie na szczęście się to nie przytrafiło. Staram się, żeby niepowołane osoby nie dowiedziały się o tym, ale podejrzewam, że gdyby poznały moją historię i podejście do tematu, nie miałyby nic przeciwko. Pracując nad blogiem zamierzałam udowodnić, że społeczeństwo heteronormatywne, w większości konserwatywne, może zaakceptować kogoś takiego jak ja i nawet polubić. Poznali moją historię, uzasadnienie odczuć i wyborów, a teraz cieszą się ze mną gdy chwalę się nowym ciuchem czy udanym wyjściem w damskiej odsłonie. Wielu deklaruje, że zmieniłam skutecznie ich podejście do osób trans. Może po prostu do tej pory wielu manifestowało, a nikt nie opowiedział o co chodzi.

Czy kontaktują się z Tobą inne osoby trans? Np. deklarują, ze mają problem i pytają jak go rozwiązać?

Nie, raczej nie. W większości te osoby ulegają środowiskom LGBT i ich ideologii. Pamiętaj, że pracuje się nad osobami od młodych lat. Wzór wygląda tak:

  1. Trzynastolatek zastanawia się, czy czasem nie jest trans
  2. Rodzice tego nie akceptują i nawet nie chcą z nim gadać
  3. Znajduje grupę wsparcia w necie
  4. Na grupie dowiaduje się o całej ideologii, że jest ok i że powinien buntować się wobec “transfobicznej rodziny”
  5. Nasiąka jedyną słuszną solucją, że powinien iść w stronę korekty
  6. Wszyscy motywują i wspierają zaimki, których chce uzywać

Jak środowiska aktywistów LGBT odbierają Twoją aktywność i Twoje podejście do życia jako osoby transseksualnej?

Gdy sugerowałam na takich grupach, że młoda osoba powinna bardzo dobrze przemyśleć i skonsultować temat, to mówią że jestem transfobem, a gdy zapytałam kiedyś czy ktoś próbował poświęcić się dla bliskich i pozostał w męskiej roli to jeszcze bardziej mnie zaatakowali. Znam tylko kilka osób trans myślących jak ja. Napisały do mnie prywatnie i nie chcą się ujawniać.

Jakie jest największe zagrożenie w życiu osoby trans?

Jak nie stawia się sobie granic to trans natura potrafi przejmować kontrolę i domagać się coraz więcej. Często czytałam o schematach gdzie mąż tak bardzo cieszył się z tego, że żona akceptuje jego transseksualizm, że zaczynał coraz częściej funkcjonować jako kobieta i w końcu oświadczał, że chce korekty.

Ale Ty sobie radzisz?

Ja mam większą stabilność uczuć nie przeszkadza mi aż tak jak wyglądam bo wiem że jestem nią, żona też wie. Czuję się trochę jak aktor w męskim świecie. Podświadomość już sama wprowadza męskie ruchy i nawyki tak, żeby nic damskiego nie rzucało się w oczy. Dostarczam bliskim solidnego faceta, często bardziej konkretnego niż wielu zwykłych mężczyzn. W młodości zapytałam siebie jakie męskie pudełko będzie dla mnie akceptowalne, jeśli mam pozostać nim bo tego potrzebują bliscy i jakie pudełko mogę prezentować żeby nie czuć się z nim tragicznie. Więc dobrze wiem czego oczekuje się od chłopa. Bycie nią jest trudniejsze.

Co chciałabyś przekazać osobom trans, które próbują się odnaleźć?

Żeby nie spieszyły się z radykalnymi krokami i bardzo uważnie obserwowały siebie. Często problem myślenia o sobie w kategorii trans wynika z wielu rzeczy, np. traumy, problemów na etapie dorastania, relacji z rodzicami. Pamiętajmy, że zjawisko to dotyczy naprawdę znikomego odsetka populacji. Moim zdaniem należy też mieć na uwadze dobro osób, które są nam najbliższe. Chociaż jeśli rodzina akceptuje wybór korekty, lekarze potwierdzają diagnozę i kwestie światopoglądowe nie stoją z tym wyborem w sprzeczności, pozostaje mi tylko życzyć dobrych efektów korekty.

Prowadzisz bloga, dla kogo jest ten blog i gdzie go można znaleźć?

Jak wszystko dzisiaj, na Facebooku. Blog Trochę nie tęczowa, który jest dostępny pod tym linkiem.

Rozmowę z Alicją Zonik przeprowadził Arkadiusz Lutowski

Zdjęcie : Profil Alicji Zonik

What's your reaction?

Excited
2
Happy
6
In Love
2
Not Sure
5
Silly
0

You may also like

Leave a reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

More in:Artykuły

Artykuły

Godzina “W”

Według niektórych historyków ocena sensu Powstania Warszawskiego z dzisiejszej perspektywy nie podlega jednoznacznej ocenie. Przeważa ...